Browar Kazimierz miał być marzeniem. Dziś warzy Kraft Roku

Browar Kazimierz miał być marzeniem. Dziś warzy Kraft Roku

W Zakrzowie najpierw było rodzinne hobby, później ryzykowna decyzja o zmianie branży, a dziś działa tu browar rozpoznawalny w całej Polsce. Podczas siódmej edycji Kazik Fest Browar Kazimierz świętował dziesięciolecie, ale za jubileuszem stoi nie tylko sukces. To także historia pandemii, rosnących kosztów, pracy po kilkanaście godzin dziennie i firmy, która nadal chce rozwijać się spokojnie, bez pogoni za ogromną skalą.

  • Od domowego warzenia do własnej warzelni w Zakrzowie
  • Pandemia odcięła gastronomię, więc powstał sklep przy browarze
  • Latający Jeleń przyniósł rozpoznawalność w całej Polsce

Od domowego warzenia do własnej warzelni w Zakrzowie

Browar Kazimierz powstał z pomysłu, który początkowo nie przypominał gotowego planu biznesowego. Krzysztof Jachimczak, jego syn Mateusz i siostrzeniec pracowali wcześniej w jednej firmie informatycznej. Gdy pojawiła się perspektywa zwolnień, rodzinne doświadczenia Mateusza z domowym warzeniem piwa stały się punktem wyjścia do nowego przedsięwzięcia.

Firmę założono w sierpniu 2016 roku. Zanim powstał własny budynek, pierwsze warki warzono na kontrakcie – najpierw w Szczyrzycu, a później w Limanowej . Obiekt w Zakrzowie został wybudowany w styczniu 2018 roku. Kilka miesięcy później, w sierpniu, odbyło się pierwsze warzenie już we własnym browarze.

Ważną rolę w uruchomieniu firmy odegrał amerykański inwestor Sherman. Jak wspomina manager Browaru Kazimierz, inwestor zaufał wspólnikom, choć wcześniej ich nie znał. Dzięki jego finansowemu wsparciu możliwe było stworzenie browaru, a Krzysztof Jachimczak całkowicie zmienił zawodowy kierunek – z logistyki w branży informatycznej przeszedł do zarządzania rodzinną firmą piwowarską.

Dziś za warzenie odpowiadają jego synowie. Mateusz, który zaczynał od piwa robionego w domu, został głównym piwowarem i jest samoukiem. Kuba dołączył do firmy po studiach na kierunku browarnictwo na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie . Ojciec podkreśla, że ufa obu synom w całym procesie produkcji.

Pandemia odcięła gastronomię, więc powstał sklep przy browarze

Najtrudniejsze momenty przyszły wtedy, gdy firma była już rozwinięta, ale jej model sprzedaży został nagle zachwiany. Przed pandemią około 70 procent produkcji trafiało do pubów, restauracji i innych lokali. Zamknięcie gastronomii nastąpiło tuż przed sezonem, gdy zbiorniki były już wypełnione piwem przygotowanym na kolejne miesiące.

Browar nie miał wówczas własnego punktu sprzedaży. To właśnie wtedy uruchomiono sklep przy zakładzie. Zamówienia od znajomych i osób związanych z browarem nie pozwoliły, by sprzedaż spadła do zera. Przetrwanie ułatwiła również pożyczka od głównego udziałowca.

Kolejny trudny etap przyniosła wojna w Ukrainie. Wzrosły ceny surowców, pojawiły się problemy z dostępnością butelek i innych materiałów potrzebnych do produkcji. Browar nie chciał gwałtownie podnosić cen piwa rzemieślniczego, dlatego ograniczył marże.

Po tych doświadczeniach firma postawiła na ostrożniejszy model rozwoju. Nie planuje obecnie wejścia do dużych sieci handlowych i koncentruje się przede wszystkim na Krakowie oraz okolicznych miejscowościach.

„Pandemia nauczyła mnie, żeby skupiać się przede wszystkim na rynku lokalnym: Krakowie i okolicach, mówiąc żartobliwie: «wokół komina»”.

Wśród odbiorców są również firmy z regionu, w tym z Niepołomic, które kupują piwo jako upominki dla klientów i pracowników. Dla mieszkańców oznacza to także bardziej bezpośredni dostęp do produktów browaru – w sklepie przy zakładzie oraz podczas wydarzeń i festiwali, na których firma prezentuje swoje piwa.

Latający Jeleń przyniósł rozpoznawalność w całej Polsce

Największy przełom nastąpił w grudniu 2023 roku. Latający Jeleń, czyli Imperialny Porter Bałtycki, został uznany za najlepsze piwo w Polsce w konkursie, do którego zgłoszono ponad 800 piw w kilkudziesięciu kategoriach. Najpierw wyłoniono medalistów w poszczególnych stylach, a następnie spośród złotych medalistów wybrano zwycięzcę całego konkursu.

Nagroda przełożyła się na wyraźny wzrost rozpoznawalności Browaru Kazimierz. Firma zaczęła pojawiać się w ogólnopolskich publikacjach, zyskała nowych klientów i łatwiej nawiązuje rozmowy z potencjalnymi kontrahentami. Podczas festiwali w różnych częściach kraju odwiedzający kojarzą ją już z piwem z czołówki polskiego kraftu.

W ofercie ważne miejsce zajmują także Kazimierz Orange oraz Sherman, nazwany na cześć inwestora, którego finansowe wsparcie pomogło uruchomić browar. Firma obserwuje również zmiany upodobań klientów. Mocne style, takie jak IPA i APA, mają dziś przede wszystkim grono wiernych koneserów. Pod względem sprzedaży lepiej radzą sobie dobre lagery, a coraz większym zainteresowaniem cieszą się piwa bezalkoholowe.

Browar zaczynał od jednego wariantu bez alkoholu, a podczas jubileuszu miał już wprowadzać trzeci. Zdaniem Krzysztofa Jachimczaka właśnie lagery i piwa bezalkoholowe mogą przyciągać osoby, które wcześniej nie sięgały po produkty rzemieślnicze.

Manager Browaru Kazimierz przyznaje, że codzienność w rodzinnej firmie oznacza bardzo długie godziny pracy. Oprócz zarządzania zajmuje się sprzedażą, kontrolami i sprawami, które wymagają jego osobistej obecności. Dzień zwykle zaczyna między ósmą a dziewiątą, a kończy około dwudziestej lub jeszcze później.

Na pytanie o piwo na bezludną wyspę wskazuje Pilsiwko – lekkie piwo, które jego zdaniem dobrze sprawdza się także przy pracy fizycznej. Najchętniej przywróciłby natomiast do oferty „Karę Mustafy”, mocnego coffee stouta o ekstrakcie około 14 procent. Piwo należało do pierwszych produktów browaru, miało swoich stałych fanów i pomogło firmie na początku działalności.

Właściciel nie ukrywa, że przyszłość nadal wiąże się z niepewnością. Wskazuje na skomplikowane przepisy i trudności, z którymi mała firma musi mierzyć się bez rozbudowanego zaplecza prawnego. Nie planuje jednak gwałtownego wzrostu. Chce, aby browar stopniowo umacniał pozycję w regionie i Krakowie, a w dalszej perspektywie mógł zostać przekazany synom lub innym osobom, które zapewnią mu dalsze funkcjonowanie.

Na razie Browar Kazimierz pozostaje przy butelkach. Pomysł inwestycji w linię do puszek został odłożony między innymi ze względu na komplikacje związane z systemem kaucyjnym. Właściciel uważa, że dla małego producenta taka zmiana byłaby obecnie zbyt trudna organizacyjnie.

na podstawie: Urząd Miasta i Gminy w Niepołomicach.