Dom, ciało i pamięć w jednej opowieści. W Niepołomicach otwierają wystawę Marii Kozak

Dom, ciało i pamięć w jednej opowieści. W Niepołomicach otwierają wystawę Marii Kozak

W Muzeum Niepołomickim i Galerii LETO pojawi się opowieść, która nie zatrzymuje się na samych obrazach. Maria Kozak prowadzi widza przez doświadczenie emigracji, rodzinnych wspomnień i pytanie o to, gdzie naprawdę zaczyna się własne miejsce na ziemi. To wystawa o granicach, które człowiek nosi ze sobą, choć często nawet nie potrafi ich od razu nazwać.

  • Wernisaż – 27 czerwca, godz. 17.00
  • Miejsce – Muzeum Niepołomickie i Galeria LETO
  • Wstęp – wolny
  • Ekspozycja – czynna do 29 sierpnia 2026
  • Emigracyjne doświadczenie zamieniło dom w pytanie bez prostych odpowiedzi
  • Tkaniny i gobeliny wracają do rodzinnych wnętrz
  • Dwa znane zdania prowadzą do rozmowy o granicach

Emigracyjne doświadczenie zamieniło dom w pytanie bez prostych odpowiedzi

Maria Kozak buduje tę wystawę z własnej biografii, ale nie robi z niej prywatnego wyznania. Punkt wyjścia jest mocny: dorastanie między Polską a Stanami Zjednoczonymi, a więc między codziennością jednej strony Atlantyku i Polską opowiadaną przez matkę, pamięć oraz rodzinne historie. To właśnie te opowieści układały jej wyobrażenie kraju, który przez długi czas był bardziej dziedziczony niż doświadczany.

Z czasem to spojrzenie zaczęło się zmieniać. Po śmierci matki dom nie mógł już pozostać tym samym miejscem. Przestał być wyłącznie konkretnym adresem, a coraz bardziej stawał się przestrzenią pamięci, odtwarzaną z obrazów, emocji i śladów, które człowiek nosi w sobie.

Tkaniny i gobeliny wracają do rodzinnych wnętrz

Ważną częścią tej opowieści są gobeliny i tkaniny. Przywołują wnętrza rodzinnego domu artystki, zwłaszcza dywany i dekoracje ścienne, które w amerykańskim otoczeniu wydawały się czymś nietypowym, prawie wyrwanym z innego porządku. Na wystawie nie działają jak ozdoba. Raczej jak zapis pamięci, materialny i bardzo osobisty.

To właśnie dzięki nim dom przestaje być jedynie pojęciem z atlasu czy planu miasta. Zaczyna przypominać miejsce tworzone przez relacje, nawyki i obrazy, które potrafią przetrwać znacznie dłużej niż same ściany. W tej perspektywie tkanina staje się czymś więcej niż medium – jest próbą przywrócenia atmosfery, którą można rozpoznać dopiero po latach.

Dwa znane zdania prowadzą do rozmowy o granicach

Tytuł wystawy nie jest przypadkowy. Odsyła do dwóch mocnych formuł:

„my home is my castle”
„my body, my temple”

Zestawienie tych zdań otwiera szerszą opowieść o prywatności, autonomii i prawie do decydowania o własnym życiu. W jednej osi pojawia się dom jako przestrzeń chroniona przed cudzą ingerencją, w drugiej ciało jako miejsce wymagające szacunku i uważności. Maria Kozak pokazuje, że oba te obszary są ze sobą mocniej splecione, niż zwykle się wydaje.

Właśnie dlatego ta wystawa nie kończy się na estetyce. Zostawia po sobie pytanie, które brzmi cicho, ale długo wybrzmiewa: co właściwie znaczy czuć się u siebie.

na podstawie: Urząd Miasta i Gminy w Niepołomicach.