Grzegorz Wielgus w Niepołomicach - od średniowiecza po prawdziwy mrok

Grzegorz Wielgus w Niepołomicach - od średniowiecza po prawdziwy mrok

FOT. Biblioteka Publiczna w Niepołomicach

W Bibliotece Publicznej w Niepołomicach zrobiło się ostatnio naprawdę literacko i trochę mrocznie. 22 kwietnia w salach Laboratorium Aktywności Społecznej pojawił się Grzegorz Wielgus, a spotkanie poprowadził Jerzy Wolf. 📚

  • Grzegorz Wielgus pokazał w Niepołomicach, jak historia zamienia się w opowieść
  • „Połaniecka” przyciąga uwagę nie fikcją, a prawdziwą zbrodnią
  • Spotkanie domknęły rozmowy, dedykacje i autografy

Grzegorz Wielgus pokazał w Niepołomicach, jak historia zamienia się w opowieść

Autor, który swobodnie porusza się między powieścią historyczną, fantastyką i kryminałem, przyjechał do Niepołomic z całym swoim pisarskim bagażem. Czytelnicy kojarzą go przede wszystkim z cyklem o Bracie Gotfrydzie - książkami „Pęknięta korona” i „Czarcie słowa” - gdzie średniowiecze nie jest tylko dekoracją, ale żywym, gęstym światem pełnym napięcia i detali. 🕯️

W dorobku Wielgusa jest też mocniejsza, bardziej współczesna strona pisania. „Saal” to kryminał-thriller osadzony w świecie gangsterskich porachunków, a fantastyczny cykl złożony z „Pieśni pustyni”, „Pieśni zemsty” i trzeciego tomu wydanego w tym roku trzyma tempo od pierwszych stron. To właśnie ta różnorodność sprawia, że trudno go zamknąć w jednej szufladzie.

„Połaniecka” przyciąga uwagę nie fikcją, a prawdziwą zbrodnią

Najmocniej wybrzmiała podczas spotkania „Połaniecka”, książka oparta na autentycznych wydarzeniach z czasów PRL. Wielgus wraca w niej do jednej z najgłośniejszych powojennych zbrodni w Polsce, do której doszło w nocy z 24 na 25 grudnia 1976 roku na trasie z Połańca do Zrębina. To historia brutalnego morderstwa trzyosobowej rodziny, w tym 12-letniego chłopca i kobiety w piątym miesiącu ciąży - opowieść, która do dziś budzi niepokój.

Pisarz opowiadał też o tym, jak wygląda jego własna droga twórcza. Z dystansem i humorem wracał do początków, nie ukrywając, że pierwsza powieść była dla niego bolesną lekcją. Sam proces pisania opiera, jak wynikało ze spotkania, na dwóch rzeczach: wyłapywaniu ludzkiego wymiaru historii i uważnym obserwowaniu świata. W jego ujęciu daty, nazwiska i wielkie wydarzenia nabierają sensu dopiero wtedy, gdy widać w nich zwykłych ludzi i ich emocje.

Spotkanie domknęły rozmowy, dedykacje i autografy

Na finał nie zabrakło tego, co w takich spotkaniach najprzyjemniejsze - czasu na rozmowę z autorem. Uczestnicy mogli podejść po książkę, poprosić o imienną dedykację i autograf. To był wieczór, który dobrze pokazuje, że literatura potrafi jednocześnie wciągać w średniowieczne mroki, współczesne konflikty i prawdziwe kryminalne historie - a wszystko to w jednej bibliotecznej sali. ✍️

na podstawie: Biblioteka Niepołomice.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Biblioteka Publiczna w Niepołomicach). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.