Katarzyna Ryrych w Woli Batorskiej i Podłężu - rozmowa, która zostaje

Katarzyna Ryrych w Woli Batorskiej i Podłężu - rozmowa, która zostaje

W bibliotekach w Woli Batorskiej i Podłężu tego dnia zrobiło się naprawdę tłoczno. 8 kwietnia przyszło tam 80 uczniów - z klas 5 i 6 oraz kółka bibliotecznego ze Szkoły Podstawowej im. Wincentego Witosa w Woli Batorskiej, a także szóstoklasiści ze Szkoły Podstawowej im. Świętej Jadwigi Królowej Polski w Podłężu. Na miejscu czekała Katarzyna Ryrych, autorka, która potrafi opowiadać o książkach bez szkolnej sztywności i z wyraźnym błyskiem w oku 📚

  • Katarzyna Ryrych w Woli Batorskiej i Podłężu rozkręciła spotkanie bez szkolnej sztywności
  • Hejt, nazwisko i odwaga - ta rozmowa trafiła prosto do młodych
  • Od miejskich legend po pociągi - tak rodzą się książki Katarzyny Ryrych

Katarzyna Ryrych w Woli Batorskiej i Podłężu rozkręciła spotkanie bez szkolnej sztywności

Katarzyna Ryrych ma na koncie 120 książek, wykłada na UKEN w Krakowie, a kiedyś uczyła angielskiego komandosów. Sama jej biografia brzmi jak gotowy materiał na powieść, ale najważniejsze było to, co przyniosła młodym czytelnikom - żywą rozmowę o tym, skąd biorą się historie i dlaczego literatura potrafi łapać za rękę nawet wtedy, gdy nie udaje łatwej.

Uczniowie szybko weszli w ten rytm. Pisarka mówiła prosto, konkretnie i bez nadęcia, a to właśnie taki ton najlepiej działa na młodych słuchaczy. W spotkaniu było sporo energii, ale też wyczuwalna lekcja uważności na słowo, drugiego człowieka i własne doświadczenia ✨

Hejt, nazwisko i odwaga - ta rozmowa trafiła prosto do młodych

Najmocniejszy fragment spotkania dotyczył hejtu. Autorka wróciła do czasów PRL-u i do własnego panieńskiego nazwiska „Dziki”, które bywało pretekstem do drwin. Zwróciła przy tym uwagę, że dziś podobne mechanizmy przeniosły się do internetu, a anonimowość w mediach społecznościowych tylko je wzmacnia.

Przypomniała też łacińskie nomen est omen - imię jest wróżbą - podkreślając, że nazwisko czy nietypowe brzmienie nie powinny być powodem do wstydu. To była jedna z tych rozmów, które nie kończą się wraz z wyjściem ze spotkania, bo zostają w głowie na dłużej.

Od miejskich legend po pociągi - tak rodzą się książki Katarzyny Ryrych

Dużo emocji przyniosło też omawianie „Historie niezwykłe”. W tej części spotkania wróciły obozowe opowieści, miejskie legendy i dreszczyk, który towarzyszył historiom o „czarnej wołdze”, „złotej nodze” czy „czarnej łapie”. Ryrych zdradziła też, że samochodem jeździ niechętnie. Woli pociągi, bo właśnie tam, w rytmie kół, najlepiej słucha się ludzkich historii - także tych prawdziwych, jak opowieść o „Zbyszku Grzybiarzu”, i tych lekko podkoloryzowanych, które później trafiają do literatury.

W czasie spotkania wybrzmiały też dwie ważne książki autorki. „Witamina M” przypomina, że konsekwencja, cierpliwość i upór naprawdę prowadzą do celu. Z kolei „Ostatnie takie wakacje” opowiadają o trudnym pożegnaniu dzieciństwa - inspiracją była sąsiadka pisarki, która przyniosła kiedyś lalki w papierowej torbie, chcąc symbolicznie zamknąć ten etap życia.

Na pytanie, kiedy poczuła, że chce pisać, odpowiedź padła bez wahania:

“Zawsze!”

Ryrych dodała, że pisała pamiętniki od dziecka, a przełom przyszedł już w 6. klasie podstawówki, gdy nauczycielka po opisie bitwy pod Grunwaldem przepowiedziała jej literacką przyszłość. I wygląda na to, że miała doskonały nos do talentu.

Takie spotkania w bibliotekach robią coś ważnego - pokazują, że książki nie są zamknięte na półkach, tylko żyją w rozmowach, wspomnieniach i pytaniach młodych ludzi. A kiedy prowadzi je ktoś tak uważny jak Katarzyna Ryrych, zostaje z tego nie tylko miłe wspomnienie, ale też porządny impuls do sięgnięcia po kolejną lekturę.

na podstawie: Biblioteka Niepołomice.