Wieczór z Olgierdem Łukaszewiczem - opowieści o kinie, braterskich pasjach i Europie

3 min czytania
Wieczór z Olgierdem Łukaszewiczem - opowieści o kinie, braterskich pasjach i Europie

W sali pełnej widzów spotkanie z Olgierdem Łukaszewiczem zamieniło się w lekcję historii kina i osobistych zakamarków aktorskiego fachu. Biblioteka Publiczna w Niepołomicach im. Tadeusza Biernata zaprosiła aktora, a rozmowa łączyła anegdotę ze wspomnieniem i pilnym apelem o wspólnotę wartości. 🎭

  • Jak zaczyna się droga aktora - od egzaminów do największych reżyserów
  • Dlaczego „Aktorem się bywa” - rola, odpowiedzialność i apel o Europę

Jak zaczyna się droga aktora - od egzaminów do największych reżyserów

Widzowie zasiedli w Sala Akustyczna na Zamku Królewskim w Niepołomicach w wieczór, który odbył się 23 lutego. Gość opowiadał o pierwszych krokach - o krakowskiej PWST, gdzie egzamin wstępny okazał się testem pamięci i improwizacji, i o tym, jak jedno drugie podejście zmieniło wszystko. Warto tu przypomnieć, że obok aktora na spotkaniu byli także: zastępca burmistrza Anna Topór i prezes Zamku Piotr Sionko, a spotkanie prowadził i wizualnie ilustrował Andrzej Kurdziel.

Łukaszewicz wrócił do swych filmowych startów - od debiutu w „Dancingu w kwaterze Hitlera” po współpracę z Kazimierzem Kutzem i Andrzejem Wajdą. Mówił o szansach i kontrastowych ocenach - tak różnie widzianej roli, którą skrytykował jeden znany reżyser, a która otworzyła drzwi do ważnych współprac u innego. Z rozmowy wynika jasno, że język miejsca - gwara śląska z dzieciństwa - stał się dla niego nieoczekiwanym atutem na planie filmowym.

“Kraków to moja kolebka, pozwolił mi marzyć, rozkołysać ambicje i być na scenie” - powiedział Olgierd Łukaszewicz.

Wspomnienia o pracy z Wajdą nabrały kolorytu dzięki epizodowi z planu „Brzezin” - bez scenariusza, z jeżdżeniem do Stawiska i pytaniem reżysera:

“Chłopcy, co dzisiaj kręcimy?” - pytał Andrzej Wajda.

Były też anegdoty zza kulis kultowej „Seksmisji” i o bratnim wsparciu bliźniaczego rodzeństwa - Jerzy jako operator często był obok, czasem decydując o tym, kto zagra.

Dlaczego „Aktorem się bywa” - rola, odpowiedzialność i apel o Europę

Spotkanie nie było tylko kroniką sukcesów - pojawił się też refleksyjny leitmotiv: aktorstwo jako profesja przemian i przebierań, w której wartość mierzy się prawdą przedstawienia. Aktor podkreślał, że największą nagrodą jest uznanie tych, którzy pamiętają realne postaci historyczne - tak było w przypadku roli generała Nila, za którą odebrał wyróżnienie za granicą i zyskał aprobatę córki generała.

“Aktorem się bywa…” - mawia Olgierd Łukaszewicz.

Na końcu wieczoru pojawił się poważny ton obywatelski. Aktor, założyciel fundacji My Obywatele Unii Europejskiej, przypomniał o konieczności myślenia nie tylko lokalnie, lecz i europejsko. Hasło fundacji zabrzmiało mocno:

“Nie ma niepodległości bez europejskiej solidarności” - to motto fundacji powołanej przez Olgierda Łukaszewicza.

To przesłanie łączyło się z prostym gestem - aktor prezentował koszulkę z napisem „Obywatel UE” i zachęcał do pamiętania o wspólnym bezpieczeństwie i historii. Na zakończenie był czas na autografy, zdjęcia i krótkie rozmowy - moment, który widzowie zabiorą do domów jako osobisty akcent tego wieczoru. 🙂

Dla czytelników biblioteki dobra wiadomość - w 2016 r. ukazała się książka-rozmowa „Seksmisja i inne moje misje”, a egzemplarz tej publikacji czeka w zbiorach Biblioteka Publiczna w Niepołomicach im. Tadeusza Biernata. Jeśli chcesz wrócić do wspomnień z wieczoru i poznać więcej filmowych opowieści - warto sięgnąć po tę pozycję i odwiedzić kolejne spotkania organizowane przez bibliotekę.

na podstawie: Biblioteka Publiczna w Niepołomicach.

Autor: krystian