Wieczór z Olgierdem Łukaszewiczem - opowieści o kinie, braterskich pasjach i Europie

W sali pełnej widzów spotkanie z Olgierdem Łukaszewiczem zamieniło się w lekcję historii kina i osobistych zakamarków aktorskiego fachu. Biblioteka Publiczna w Niepołomicach im. Tadeusza Biernata zaprosiła aktora, a rozmowa łączyła anegdotę ze wspomnieniem i pilnym apelem o wspólnotę wartości. 🎭
- Jak zaczyna się droga aktora - od egzaminów do największych reżyserów
- Dlaczego „Aktorem się bywa” - rola, odpowiedzialność i apel o Europę
Jak zaczyna się droga aktora - od egzaminów do największych reżyserów
Widzowie zasiedli w Sala Akustyczna na Zamku Królewskim w Niepołomicach w wieczór, który odbył się 23 lutego. Gość opowiadał o pierwszych krokach - o krakowskiej PWST, gdzie egzamin wstępny okazał się testem pamięci i improwizacji, i o tym, jak jedno drugie podejście zmieniło wszystko. Warto tu przypomnieć, że obok aktora na spotkaniu byli także: zastępca burmistrza Anna Topór i prezes Zamku Piotr Sionko, a spotkanie prowadził i wizualnie ilustrował Andrzej Kurdziel.
Łukaszewicz wrócił do swych filmowych startów - od debiutu w „Dancingu w kwaterze Hitlera” po współpracę z Kazimierzem Kutzem i Andrzejem Wajdą. Mówił o szansach i kontrastowych ocenach - tak różnie widzianej roli, którą skrytykował jeden znany reżyser, a która otworzyła drzwi do ważnych współprac u innego. Z rozmowy wynika jasno, że język miejsca - gwara śląska z dzieciństwa - stał się dla niego nieoczekiwanym atutem na planie filmowym.
“Kraków to moja kolebka, pozwolił mi marzyć, rozkołysać ambicje i być na scenie” - powiedział Olgierd Łukaszewicz.
Wspomnienia o pracy z Wajdą nabrały kolorytu dzięki epizodowi z planu „Brzezin” - bez scenariusza, z jeżdżeniem do Stawiska i pytaniem reżysera:
“Chłopcy, co dzisiaj kręcimy?” - pytał Andrzej Wajda.
Były też anegdoty zza kulis kultowej „Seksmisji” i o bratnim wsparciu bliźniaczego rodzeństwa - Jerzy jako operator często był obok, czasem decydując o tym, kto zagra.
Dlaczego „Aktorem się bywa” - rola, odpowiedzialność i apel o Europę
Spotkanie nie było tylko kroniką sukcesów - pojawił się też refleksyjny leitmotiv: aktorstwo jako profesja przemian i przebierań, w której wartość mierzy się prawdą przedstawienia. Aktor podkreślał, że największą nagrodą jest uznanie tych, którzy pamiętają realne postaci historyczne - tak było w przypadku roli generała Nila, za którą odebrał wyróżnienie za granicą i zyskał aprobatę córki generała.
“Aktorem się bywa…” - mawia Olgierd Łukaszewicz.
Na końcu wieczoru pojawił się poważny ton obywatelski. Aktor, założyciel fundacji My Obywatele Unii Europejskiej, przypomniał o konieczności myślenia nie tylko lokalnie, lecz i europejsko. Hasło fundacji zabrzmiało mocno:
“Nie ma niepodległości bez europejskiej solidarności” - to motto fundacji powołanej przez Olgierda Łukaszewicza.
To przesłanie łączyło się z prostym gestem - aktor prezentował koszulkę z napisem „Obywatel UE” i zachęcał do pamiętania o wspólnym bezpieczeństwie i historii. Na zakończenie był czas na autografy, zdjęcia i krótkie rozmowy - moment, który widzowie zabiorą do domów jako osobisty akcent tego wieczoru. 🙂
Dla czytelników biblioteki dobra wiadomość - w 2016 r. ukazała się książka-rozmowa „Seksmisja i inne moje misje”, a egzemplarz tej publikacji czeka w zbiorach Biblioteka Publiczna w Niepołomicach im. Tadeusza Biernata. Jeśli chcesz wrócić do wspomnień z wieczoru i poznać więcej filmowych opowieści - warto sięgnąć po tę pozycję i odwiedzić kolejne spotkania organizowane przez bibliotekę.
na podstawie: Biblioteka Publiczna w Niepołomicach.
Autor: krystian
